dzień 11

Ostatni dzień z Waszymi końskim przyjaciółmi. Po 6 wspólnie spędzonych dniach wierzymy, że stali się Waszymi najlepszymi towarzyszami podróży. Pokazali Wam świat ze swojego grzbietu. Dziś krócej, ale intensywnie, podkręcamy tempo - dużo galopów, również wąskimi ścieżkami przez wioski, zakręty, pośród podmiejskich ogrodów. I znów rzeka - może być rwąca i głęboka, a może okazać się że zamoczymy tylko kopyta. Rzeki w Maroku pojawiają się i znikają. Pożegnanie z końmi, lunch i już miejskie przyjemności -

 zakupy, hammam, henna i odpoczynek.

 

 

dzień 9

dzień 10

GRUPA: 10 osób

POZIOM: zaawansowany/swobodny galop

CENA: 4300 pln

zawiera: noclegi, wyżywienie, konie, transfery

DODATKOWE KOSZTY:

lot, posiłki w drodze, wejścia do zabytków, ubezpieczenie

DATY: 20-30/01/2023

        

 

 

 

DOLINA rzeki DRAA, czyli kulturowa wyprawa na Saharę

dzień 1

dzień 5

dzień 6

dzień 7

dzień 8

dzień 2

dzień 3

dzień 4

Wszystkie nasze saharyjskie wyprawy zaczynają się w ochrowym mieście - Marrakeszu. Marrakesz to kolorowe dywany, góry przypraw, zapach skór, niekończące się kramy, korzenna kawa, słodki nugat, zaklinacze węży...wąskie uliczki, orientalne jedzenie, wysypujące się owoce, miliony oliwek... ale też mnóstwo zabytków i ogrodów do zwiedzania. W Marrakeszu można się zakochać lub go znienawidzić, ale na pewno warto go zobaczyć. Na koniec dnia odpoczynek w riadzie, z kolacją na tarasie lub patio - wszystko w tradycyjnym marokańskim stylu.

Atlas, czyli sięgamy chmur - wioski z kwitnącymi migdałami, zazielenione oazy po jesiennych deszczach, i szczyty pokryte biała pokrywą. W górach zima - białe chmury spotykają białe szczyty.  Droga jest kręta i wciąż w górę, aż wjeżdżamy w księżycowy krajobraz AntyAtlasu. Ouarzazate, czyli marokańskie Hollywood - studia filmowe, krajobrazy znane z filmów. W końcu niekończące się gaje palmowe - daktylowce - najstarsze drzewa owocowe na świecie. I w końcu pojawia się przed nami Zagora ostatnie duże miasto przed pustynią, gdzie w sezonie zimowym prowadzimy naszą stajnię. Odpoczywamy w hotelu - tradycyjnie marokańskim, ale jak różnym od riadu w Marrakeszu!

Południe Maroka to zupełnie inny świat. 

Przestępujecie z nogi na nogę, żeby zobaczyć rumaki? To ten dzień! Jedziemy do stajni, gdzie my już pracujemy od rana, siodłamy konie, pakujemy wszystko na biwaki, gotujemy lunch, wypełniamy sakwy. Dziś tylko wskakujecie w siodło, poznajecie się ze swoim towarzyszem podróży, znajdujecie wspólny język i podziwiacie krajobrazy. Czyszczenie i siodłanie zostawiamy Wam na kolejne dni.  Przed nami górzyste tereny Zagory aż przecinamy rzekę Draa. Przed nami hamada, w oddali najdłuższe pasmo gór w Maroku - Bani, które otacza całą okolicę. Przed nami jeszcze rzeka, jeszcze wioska, trochę galopów, aż dotrzemy do palmowej oazy u stóp gór, gdzie rozbijamy obóz.

A tam już tylko karmienie koni, rozmowy, ognisko, marokańska kolacja, bębny, zabawa, wschód księżyca, droga mleczna, czyli wieczór jak co dzień na Saharze.

Znów Draa - miejscami zarastająca, miejscami zdradziecko głęboka, ale wjeżdżamy w nią konno.  Południe nas woła, Sahara na nas czeka. geograficzna granica pustyni jeszcze przed nami. Niech Was nie zwiedzie nazwa - pustynia nie jest pusta.  Pustynia to nie tylko piasek.  To góry, przeróżne formacje skalne, to roślinność, to ogromne przestrzenie, to rzeka, to oazy.  Lunch na półce skalnej z widokiem na okolicę po śródku niczego? To nasz dzisiejszy postój. Jeśli kogoś zobaczymy to będą to Nomadzi ze swoimi stadami. 

Pierwsze wydmy przed nami - obóz między piaszczystymi górami z zachodzącym słońcem w tle.

Wydmy i piach, miękkie piaszczyste góry, ale jeszcze nie tak wysokie. Za nimi porzucone ogrody, wyschnięte z braku wody, wielkie przestrzenie z ubitą ziemią, suchą, pękającą. Gdzieniegdzie pasące się osły.W oddali znów góry, wrota Sahary. To za nimi zaczyna się geograficzna pustynia. To tam pozwolimy naszym koniom na wyścig, galop po ubitej ziemi, zostawimy za  sobą tylko piach, pyły kurzu by z dużą dozą adrenaliny dojechać do obozu - tym razem czekają na nas dywany, łóżka na pustyni, wielkie namioty, poduszki, świece, prysznic i gorąca woda, marokańska ceramika, czyli luksus na wielkim piasku. 

JEDŹ z NAMI

co zabrać na rajd:

paszport - ważny minimum 3 miesiące

śpiwór - ciepły, z temperaturą komfortu do 5 stopni

krem psłoneczny (z filtrem nie mniejszym niż 50)

okulary psłoneczne (koniecznie!)

latarkę

chusteczki dezynfekujące do rąk

bidon na wodę (ewentualnie)

nakrycie głowy (kapelusz, czapka, chusta)

gotówka: euro lub dolary

ubiór na konie: bluzy/koszule,które łatwo zdjąć/założyć na koniu, adidasy lub sztyblety, rękawiczki

 

 

Wydmy i wydmy, tamaryszki, mnóstwo miejsc do galopów, gazele i liski pustynne (przy odrobinie szczęścia), trawy i akacje. Nasz azymut to niemal zawsze góry. Dziś znów obóz pod wielką akacją u stóp gór z spektakularnymi zachodami słońca, wielkimi gwiazdami i spadającymi kometami. Wszystkie najpiękniejsze zdjęcia zachodów słońca są stąd.

W oddali widać namioty Nomadów i ich stada wielbłądów i kóz.

Góry i góry, hamady, jedziemy wzdłuż pasma górskiego, przechodzimy przez przełęcz i zasiadamy na lunch pod tamaryszkami. Berberyjskie kobiety z dziećmi zapewne wyjdą nas przywitać z nadzieją, że coś od nich kupimy.

A potem znów góry....dziś jest górski dzień, z wspinaczką, konie będę szły obok nas, krok w krok, dzielnie pokonując kolejne kamienie i wysokości. Nagroda - roztaczająca się panorama równin i galop z górami i zachodzącym słońcem w tle. Do obozu wjedziemy galopem.

Ostatnia noc pod rozgwieżdżonym niebem, ze spektaklem pomarańczowego księżyca, który nagle pojawia się na nieboskłonie, z  wiatrem, ogniskiem i całą dziką naturą Sahary. 

Wracamy...ale zanim dotrzemy znów do zgiełku Marrakeszu, zatrzymamy się na jedną noc w jednym z najbardziej znanych miejsc w Maroku - Aint Ben Haddou. Miejsce licznie odwiedzane przez ekipy filmowe. Rzadko gdzie bowiem zachowały się takie osady jak tu. Nie wiadomo, kiedy powstała, ale na pewno w XVI w już tu była. Rozpoznacie więc wiele scen z filmów, przejdziecie się wąskimi uliczkami i będziecie mogli podziwiać wyjątkowo malowniczy krajobraz.

Nocleg w tradycyjnej kashbie z kolacją.

Przed nami już tylko Marrakesz. Okazja do zobaczenia tego, czego nie zdążyliście obejrzeć pierwszego dnia. Albo do odpoczynku w ostatnich promieniach marokańskiego słońca na tarasie, przy lampce wina.

Czas się wyspać, zjeść śniadanie, ostatni spacer po medinie i wyjazd na lotnisko.

Powrót do domu.